Tag Archive: Terence McKenna


Świat według McKenny

Gdzieś w Kalifornii mieszka człowiek, który twierdzi, że koniec świata nastąpi dokładnie 22 grudnia 2012 roku. Nie opiera on swojej prognozy na proroctwach i wróżbach z zamierzchłej przeszłości ani na rewelacjach rodem z seansów spirytystycznych. Nie jest ona także efektem jego fantazji. Przekaz o końcu świata otrzymał od “Time Wave Zero” – programu komputerowego ułożonego na podstawie 64 heksagramów I CHING, chińskiej Księgi Przemian.
Ten sam człowiek ma na Hawajach ogród botaniczny, w którym hoduje rośliny wykorzystywane przez szamanów w ich rytuałach. Jest to prawdopodobnie największy taki ogród na świecie. Rośliny te zebrał w czasie licznych wojaży. Ogród jest jego światem.
Człowiek ten nazywa się Terence McKenna i jest jednym z najoryginalniejszych filozofów współczesności.

Otworzyły się wrota kosmosu Ów wiecznie uśmiechnięty jegomość, urodzony w latach pięćdziesiątych, przeszedł drogę typową dla ludzi ze swego pokolenia. Działał w ruchu pacyfistycznym, a za działalność polityczną w czasie strajku studenckiego w 1968 roku został usunięty z uniwersytetu w Berkeley. To przedwczesne zakończenie formalnej edukacji pozytywnie wpłynęło na jego rozwój umysłowy, gdyż kolejne nauki pobierał u bardziej otwartych nauczycieli w klasztorach buddyjskich w Nepalu. Pobyt w Nepalu rozwinął w nim zamiłowanie do kultur archaicznych, w których wciąż żywa jest tradycja wykraczania poza zasięg ludzkiego poznania i doświadczenia. Wkrótce i jemu samemu udało się doświadczyć “dotyku nieznanego”.
Pokolenie lat sześćdziesiątych szukało sposobów przekraczania granic rzeczywistości, a najprostszym i najszybszym z nich było zażywanie substancji psychoaktywnych. Po pierwszych kontaktach z marihuaną i LSD zafascynowany nimi Terence McKenna pojechał w 1971 roku ze swoim bratem Dennisem do dżungli amazońskiej w poszukiwaniu magicznych roślin. Napotkali tam miejscowego szamana, który uraczył ich bardzo mocną substancją psychoaktywną – ayahuascą i grzybami psylocybinowymi. To, czego doznali, przeszło ich najśmielsze oczekiwania i przyćmiło wcześniejsze tego typu doświadczenia. Otworzyły się przed nimi wrota kosmosu, przeżyli unicestwienie własnego “ego” i zjednoczenie z wszechświatem. Dennis czuł, jak narasta w nim przeszywający, elektroniczny dźwięk, który jest jego głosem, a on sam przemienia się w olbrzymiego owada, bierze klucze i otwiera galaktyczny spichlerz, uwalniając w ten sposób Ducha Czasów.

Elfy ukazały mu raj utracony Podczas wędrówki w odległe krainy czasoprzestrzeni Dennis otrzymał przekaz od Transcendentnego Innego, w którym zawarte były instrukcje, co należy zrobić, aby przywrócić równowagę ekologiczną na Ziemi. Z kolei Terence uciął sobie pogawędkę z elfami, które wyskoczyły z jego ciała i przekazały mu prawdę o roli grzybów halucynogennych w ewolucji ludzkości.
Otóż dawno temu na obszarach Afryki Północnej, które obecnie pokrywa pustynia, istniał raj, w którym ludzie żyli w zgodzie z naturą, wykorzystując strumienie wiedzy płynące z nieświadomości. Było to możliwe dzięki grzybom halucynogennym, które w epoce paleolitu (starszej epoce kamiennej) stłumiły wszędobylskie zapędy ego i otworzyły umysł na podszepty “nieświadomego”. Dzięki temu podłączeniu do skarbnicy nieświadomości ludzkość dokonała skoku ewolucyjnego, który odpowiadał darwinowskiemu brakującemu ogniwu w łańcuchu ewolucji. Wykształciła się organizacja społeczna oparta na związkach partnerskich, pojawił się język, gotowość do poświęcania się dla innych, myślenie przyszłościowe, wartości moralne, estetyka, muzyka i inne jakości życia ludzkiego.
Niestety, jakieś 12 000 lat temu grzyby te przestały być składnikiem ludzkiej diety, ponieważ zmieniły się warunki klimatyczne. Wtedy to powróciła dawna tendencja do tworzenia hierarchicznych społeczeństw opartych na dominacji samców. Człowiek zaczął się przeistaczać w dążącego do podboju przyrody łowcę zwierząt. Spośród pokarmów, które najbardziej ubezwłasnowolniły ludzi i oderwały ich od natury oraz poszukiwania sacrum, McKenna najczęściej wymienia kawę, herbatę, nikotynę, leki przeciwbólowe, kokainę, amfetaminę i… telewizję. Ta ostatnia jest wyjątkowo silnym narkotykiem, a ponieważ jej sieć dystrybucji jest najbardziej rozwinięta, ma ona największy wpływ na ludzi.
Opinię McKenny potwierdzają badania przeprowadzone w Japonii. Psychologowie odizolowali grupę przeciętnych telewidzów od telewizora, po czym obserwowali ich zachowanie w życiu codziennym. Już po dwóch tygodniach u ludzi tych wystąpiły objawy abstynencji: drgawki, trzęsące się ręce, podenerwowanie.

Komputer wykreślił spiralę czasu W 1976 bracia McKenna opublikowali niesamowitą książkę, “Invisible Landscape” (Niewidzialny krajobraz), która wstrząsnęła podziemiem psychologiczno-futurologicznym Stanów Zjednoczonych. Dowodzili w niej, że nasz wszechświat jest hologramem, czyli że każda z jego części zawiera w sobie informację o całości. W oparciu o ten model i heksagramy księgi I CHING ułożyli program komputerowy, do którego wnieśli informacje o ważnych wynalazkach i nowych pomysłach naukowych. Celem ich było wykreślenie spirali czasu, która zilustruje, z jaką szybkością na świecie pojawiają się innowacje.
Nie musieli długo czekać na wyniki. Komputer przedstawił im pięć cykli rozwoju ludzkości:
1) cykl 4 300-letni, od czasu urbanizacji do początków nauki współczesnej;
2) cykl 384-letni, w którym nauka dokonała więcej innowacji, aniżeli w poprzednim okresie;
3) cykl 67-letni (od technologicznego przełomu w latach czterdziestych XX w. do roku 2011), w którym nowości pojawi się więcej, aniżeli w okresie od czasów Galileusza do zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę;
4) cykl 384-dniowy, w latach 2011-2012, gdy liczba wynalazków ponownie będzie większa niż w poprzednim cyklu;
5) cykl 6-dniowy, którego kulminacją będzie podwajanie się liczby innowacji co sekunda.
Nietrudno przewidzieć, jaka była reakcja braci, gdy to ujrzeli. Oznaczało to tylko jedno : KONIEC ŚWIATA, JAKI ZNAMY.
W 2012 roku wszystko będzie możliwe. Nieśmiertelność, stacje kosmiczne, kontakty z istotami pozaziemskimi – to może być zaledwie namiastka tego, co nas czeka. Komputer wolny był od subiektywnych przekonań. Dziwnym zaś zbiegiem okoliczności wydaje się to, że kalendarz Majów kończy się również na tym roku.

Lasy umrą, wrzeć będą oceany
Terence McKenna, wiedząc, że nigdy nie możemy być pewni swojej przyszłości, postanowił wziąć ją w swoje ręce i świadomie włączyć się w proces ewolucji. Wyruszył w trasę z wykładami na temat konieczności zmiany dotychczasowego stosunku ludzi do Ziemi. Głosił:
“W 2012 roku liczba ludności świata wynosić będzie prawie dziesięć miliardów. Jeśli utrzyma się obecne tempo zaniku warstwy ozonowej, nic z niej już nie zostanie. Wpływu tylko tego jednego czynnika nie da się przewidzieć. Do tego dochodzi emisja dwutlenku węgla do atmosfery, kwaśne deszcze, nuklearna gorączka i szalejąca propaganda. W tym samym czasie farmakologia, pranie mózgu, chirurgia plastyczna i różnego rodzaju tajne technologie wysokiej klasy na swój zboczony sposób zbliżają się do doskonałości. Nie sposób teraz przewidzieć, jaką formę przybierać będą zalewy innowacji w warunkach takiego kulturowego nacisku. Wszystko się ze sobą splata. Znikają bariery, powstaje coś w rodzaju techno-biologiczno-informacyjnej papki. Proces ten przypomina metamorfozę, jaką przechodzi poczwarka. Giną lasy, wrą oceany, ludność się przemieszcza, geny płyną we wszystkich kierunkach. Znaleźliśmy się w zasięgu burzy czasowej, której skutków nie sposób oszacować. Ciśnienie spada w niewiarygodnym tempie. Panuje osobliwy spokój, słońce na niebie dziwnie świeci, ale nic konkretnego się nie dzieje, jeszcze nie.”
Zdaniem McKenny współczesny kryzys na świecie jest skutkiem patriarchalnej polityki, którą charakteryzuje jako “Politykę propagandy. Politykę pieniądza. Politykę beznadziei”. To, jak postępujemy w życiu codziennym, wynika z tego, jakim modelem świata się posługujemy. Gdy takim modelem jest maszyna, w życiu posługujemy się schematem bodziec-reakcja, nie dostrzegając tego, że jesteśmy włączeni w szerszy proces ewolucji.

Bądź zielonym albo giń!
McKenna proponuje, by organizacyjnym modelem życia w XXI wieku stała się roślina. Oznacza to powrót do starożytności, piętnaście tysięcy lat wstecz, do pierwotnych kultur szamańskich. – Musimy przywrócić ducha starożytnych – powiada. – Człowiek ma się stać rośliną, a przestać być zwierzęciem.
Oznacza to:
1) feminizację kultury, czyli przyjęcie pokojowego i harmonijnego stylu życia;
2) poszukiwanie wewnętrznych wartości (a więc postępowanie jak roślina, która zapuszcza w głąb swoje korzenie, a nie jak zwierzę, które żyje w ciągłym biegu);
3) odtrucie środowiska naturalnego poprzez uznanie się przez człowieka za jego nierozdzielną część;
4) życie w symbiozie z innymi gatunkami i rozwijanie zdolności do jak najściślejszego z nimi współdziałania;
5) recycling, czyli wtórne wykorzystywanie zasobów Ziemi;
6) wykorzystanie energii morskiej i słonecznej;
7) ochronę biologicznej różnorodności. Świat według McKenny jest wielką globalną wioską, jest rośliną, w której żyjemy. Autor tej wizji jeździ po całym świecie i szuka pozostałości skarbnicy ludzkiej mądrości. Gdy nie jest w drodze, pielęgnuje swe rośliny w ogrodzie na Hawajach. Powiadają o nim, że jest złotoustym oratorem. Ale on dobrze wie, że gra jest warta świeczki. Dlatego mówi nam: “Bądź zielonym albo giń”. Nie mamy innego wyboru.

Gwiazdy mówią 35/98 / HUDUN

Nie-Zwykła Retoryka – Terence McKenna

Rząd i nauka mówią nam gdzie możemy legalnie skierowywać naszą uwagę a gdzie nie. To jest istotnie niedorzeczne położenie . Właściwie to jest kwestia praw obywatelskich, ponieważ to o czym tu mówimy jest tłumieniem wrażliwości religijnej. W rzeczywistości nie chodzi tu o jakąś wrażliwość religijną tylko o tę konkretną wrażliwość religijną. Wrażliwość zbudowaną nie na sprytnej grze rozgrywanej przez eunuchów ale opartą na symbiotycznym związku, który miał miejsce przez 50,000 lat przed nadejściem ery kapłaństwa i propagandy. A więc to jest wołanie o odzyskanie prawa do narodzin, jakkolwiek dla nas może to być niewygodne. Wezwanie aby zdać sobie sprawę, że życie bez doświadczenia psychodelicznego, na którym oparty jest pierwotny szamanizm jest życiem strywializowanym, zaprzeczonym, zniewoleniem ego, strachem przed rozpadem w tej tajemniczej matni, która nas wszędzie otacza i która najwyraśniej rozciąga się w nieskończoność do miejsca gdzie znajduje się nasza historyczna przyszłość.
Jasnym jest, że techniki połączeń człowiek-maszyna, farmakologia rozmaitych związków syntetycznych, wszystkie rodzaje technik manipulacyjnych, wszystkie sposoby przechowywania danych, techniki wizualizacji i odzyskiwania, wszystko to łączy się w celu ujawnienia prawdziwie demoniczego lub anielskiego potencjału do zobrazowania naszej kultury przez nas samych. Ludzie, którzy stoją po demonicznej stronie są tego w pełni świadomi i spieszą się ze swoimi planami aby zdobyć każdego tak jak się zdobywa stuprocentowo oddanego klienta w jakiś rodzaj mdłego faszyzmu, który nawet nie wywoła większego zamieszania. Myślę, że szamańską odpowiedzią na to powinno być wepchnięcie pedału sztuki w podłogę.
Wiele lat wcześniej zanim wymyślono określenie “psychodeliczny” istniał jedynie fenomenologiczny opis. Te rzeczy nazywano “narkotykami poszerzającymi świadomość” Uważam, że to bardzo dobre określenie. Pomyślcie o naszym dylemacie na tej planecie. Jeżeli nie będzie miało miejsca szerokie poszerzenie świadomości w przyszłości, co to będzie za przyszłość ś Pozycja psychodeliczna wydaje mi się najbardziej przerażająca, jeżeli przemyślimy ją logicznie, ponieważ staje się pozycją anty-narkotykową. Jak bardzo będziesz świadomy ś Kto będzie świadomy ś Kto będzie nieświadomy ś Wyobraśmy sobie, że Japończycy wygrali Drugą Wojnę światową, przejęli Amerykę i wprowadzili na rynek podstępny narkotyk, który sprawił, że przeciętny Amerykanin spędzał 6,5 godziny dziennie żywiąc się propagandą wroga. Przecież tak się stało!!! Nie Japończycy tego dokonali ale my sami. Tym jest telewizja. Sześć i pół godziny dziennie! Przeciętnie! A więc muszą istnieć ludzie którzy wpatrują się w TV 24 godziny na dobę. Odwiedzam ludzi w L.A. którzy mają po jednym odbiorniku w każdym pokoju a więc całkiem nieśle za nas nadrabiają.
Widzicie, że potrzeba nam sprawnej świadomości tego co rozumiemy pod pojęciem narkotyk. Narkotyk, jest czymś co powoduje niekontrolowane, obsesyjne, nałogowe zachowanie. Nie badasz swojego zachowania, po prostu to robisz, robisz to obsesyjnie. Nie pozwalasz aby coś stanęło ci na drodze do tego. Tak wygląda życie, które nam się sprzedaje na każdym poziomie: oglądać, konsumować, kupować. Rzecz psychodeliczna znajduje się poza tym wszystkim w małym rogu, nigdy nie wspomina się o niej a jednak reprezentuje ona jedyny nurt w kierunku przeciwnym tendencji do zostawienia ludzi w zaprojektowanych stanach świadomości; nie swoich własnych stanach świadomości lecz tych zaprojektowanych przez projektantów z Madison Avenue, Pentagonu, itd. To dzieje się naprawdę. To kwestia tylko tego jak dokładnie uchwycisz tę metaforę aby zdać sobie z tego sprawę. Ostatnio często przylatywałem i odlatywałem z Los Angeles, kiedy samolot przelatywał nad wschodnią częścią miasta, spoglądając w dół wydawało mi się, że patrze na obwód drukowany. Wszystkie te zakrzywione wjazdy i ślepe uliczki z tymi samymi modułami instalowanymi na końcy każdej z nich, wtedy zdajesz sobie sprawę, że jak długo prenumeruje się Reader’s Digest i jak długo jest włączona telewizja wtedy wszystko to są części zamienne. To jest ta koszmarna rzecz, którą przewidział McLuhan i inni, stworzenie społeczeństwa. Społeczeństwo nie ma historii, nie ma przyszłości, żyje w wielkiej chwili stworzonej na kredyt, która przywiązuje je do faszystowskiego, nie krytykowanego systemu. To jest ostateczną konsekwencją złamania naszego symbiotycznego związku z jarzynowym, żeńskim, macierzyńskim kontekstem życia na tej planecie. To zakończyło związek, zakończyło równowagę pomiędzy płciami, umieściło nas na bardzo długiej równi pochyłej.
Teraz kulturowy kryzys nasila się. Stawka rośnie coraz bardziej. Jeśli kiedykolwiek był czas na zabranie głosu i na policzenie głosów aby rozjaśnić pojmowanie tych kwestii, ten czas jest teraz ponieważ teraz właśnie jest nasilony atak na Akt Praw ( Bill of Rights ) a dokładniej na sprawę “Wojny Narkotykowej” ( Drug War ) i jakoś kwestia narkotyków jest bardziej przerażająca niz komunizm, nawet bardziej podstępna. McCarthy powiedział Ameryce, że komunizm schował się pod łóżko; mylił się. Ronald Reagan i George Bush mówią Ameryce, że narkotyki są w pokoju mieszkalnym i mają rację! To jest tutaj. To jest bomba wodorowa trzeciego świata. Jakośc retoryki emanującej od terapeutów , psychologów i psychoanalityków musi się zdecydowanie poprawić albo stanie się z nami to co się stało z genetyką w Związku Radzieckim. Zrobią z nas białe lilie i wszystkie możliwości na badanie tych wymiarów zostaną zamknięte – niemal tak jak odnośnik do wstrzymania tych syntetycznych, trujących narkotyków, które są rozdawane przez rządy. Ale kwestia psychodelików, tak jak powiedziałem, jest kwestią praw obywatelskich. Kwestią wolności obywatelskich. Powodem dla którego kobiety nie mogły głosować w 19 wieku, bardzo prostym, przytłaczającym powodem, był fakt, że to zniszczyłoby społeczeństwo. Z tego tez powodu król nie mógł zaniechać bożego prawa, powstałby chaos! I dlatego mówi się nam, że nie można zalegalizować narkotyków, ponieważ społeczeństwo rozpadłoby się. To jest właśnie nonsens. Większość społeczności działała w świetle różnych zwyczajów opartych na roślinach. Cała historia rodzaju ludzkiego mogłaby być spisana jako seria stwarzanych i łamanych związków z roślinami. Pomyślcie o wpływie tytoniu na merkantylizm w 17 i 18 wiecznej Europie. Pomyślcie o wpływie kawy na nowoczesnego urzędnika, lub o sposobie w jaki Brytyjczycy wpłynęli na politykę opiumową na dalekim wschodzie aby rządzić Chinami, albo o tym jak CIA używała heroiny w amerykańskich gettach w 1960 aby zdławić niezadowolenie czarnych z wojny. Historia mówi o tym właśnie związku z roślinami. Możemy stać się bardziej świadomi roślin, wprowadzić je w politykę społeczną i używać ich w celu stworzenia bardziej opiekuńczego, sensownego swiata, lub też możemy odrzucic rośliny tak jak odrzuciliśmy seksualność do czasu gdy moc dzieł Freuda i innych uniemożliwiła utrzymywanie dalej fikcji. Wybór tego jak szybko staniemy się dojrzałym społeczeństwem zależy jedynie od nas. Na pewno ludzie tacy jak Stan Grof i inni pracowali dzielnie aby utrzymać idee przy życiu ale , Mój Boże , można ich policzyć na palcach jednej ręki.
Powinienem wspomnieć, że DMT jest endogennym neurotransmiterem. Tak, DMT, najpotężniejszy halucynogen występuje w ludzkim mózgu, jest normalną częścią metabolizmu. Jest traktowany jak narkotyk nielegalny ( Schedule I drug ), więc wszyscy go posiadamy i może on stać się podstawą do wszczęcia postępowania. Aby pokazać jakim głupstwem jest cały ten nonsens: Ludzie Stali Się Nielegalni!

Terence McKenna (1988) – Non-ordinary states through vision plants.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.