Vanaral:
Youtube

Night:

Zaczęło się to dawno dawno temu, jedni twierdzą że stało się BUM!! i oto jesteśmy inni znowu przekonują nas że pewnemu kolesiowi nudziło się i postanowił stworzyć coś fajnego i zaczął bawić się gliną, jeszcze inni twierdzą iż początek nigdy nie miał miejsca a wszystko to jest grą, zabawą w zapominanie żeby gra się nie znudziła. Przyznam szczerze było to tak dawno temu iż (wybaczcie mi) nie pamiętam, moja pamięć nie sięga tak daleko w przeszłość (wasza zresztą też, ale o pamięci będzie innym razem). Zostawmy to co było. Na świat (tym razem? ;) trafiłem naglę obdarzony materialną powłoką. Zdarzyło się to na małej, niepozornej planecie krążącej w okuł gwiazdy typu GV, znajdującej się w jednym z ramion pewnej galaktyki spiralnej. Relatywnie szybko przystosowałem się do mojej materialnej powłoki która okazała się świetnie sprawdzać w warunkach jakie panują na planecie którą (tym razem? ;) zamieszkuje. Planetę ową zamieszkuje a raczej współdzielę z wieloma różnorakimi istotami, wiele z nich posiada a raczej zostały obdarzone podobnymi powłokami do mojej (na razie pozwolę sobie pominąć istoty nie obdarzone materialną powłoką ;) . Istoty owe pomimo swojego materialnego (fizycznego) podobieństwa bywają między sobą bardzo zróżnicowane (co nadaje niesamowitego smaczku przebywaniu w tej sferze egzystencji ;) , dzieje się tak prawdopodobnie za sprawą podstawowego “narzędzia” jakim istoty owe (w tym i mój skromny byt) się posługują, mam tutaj na myśli wspaniały mechanizm, najbardziej skomplikowaną strukturą na jaką kiedykolwiek trafiły istoty zamieszkujące tą małą planetę, strukturą tą jest nowa kora mózgowa znajdująca się zaraz za receptorami opowiadającymi za odbiór fal o spektrum częstotliwości pomiędzy ultra fioletem a podczerwienią. Tak oto obdarzony dwoma wspaniałymi mechanizmami (w zasadzie są to całe układy wielorakich mechanizmów które stanowią podzespoły samo oddziałującej meta struktury) eksploruje tą sferę egzystencji w poszukiwaniu nowości, chociaż może poszukiwanie nie jest odpowiednim symbolem opisującym czynność której się oddaje, doświadczanie nowości wydaje mi się symbolem bardziej odpowiednim w kontekście tego co przytrafia się mojemu skromnemu bytowi. Tak więc doświadczam niekończącego się napływu fali nowości która z każda chwilą nabiera coraz większego pędu, przekształcając wszystko na co natrafi, łącznie z tym że skromnym bytem który nie jest a cięgle staje się ;)