Jakiś czas temu miałem możliwość doświadczyć pewnych dziwnych stanów świadomości które bardzo mocno mnie za intrygowały. Dużą role w całym tym doświadczeniu odegrała muzyka, rzekł bym tranowa ale stricte taka nie była. Muzyką ową była muzyka elektroniczna charakteryzująca  się typowo trasowym bitem, około 120 uderzeń na minutę. Dokładnie tego samego rytmu od wieków używali i używają szamani. Częstotliwość ta wygrywana na bębnach była tradycyjnym pojazdem szamana dzięki któremu przedostawał się na „drugą stronę”, dzięki tej częstotliwości wchodził w odmienna rzeczywistość.

 

Za intrygowało mnie bardzo mocno czym jest i jak to się dzieje ze człowiek wchodzi w stan transu pod wpływem fal dźwiękowych. Do niedawna jedyne co wiedziałem o transie to, to iż jest to stan zmienionej świadomości innej od tej w której znajdujemy się na co dzień. W wielu tekstach można przeczytać iż transem jest hipnoza i że bywamy w stanie transu po kolka razy na dzień. Tego typu definicje nie do końca mi odpowiadają bo z transem mi osobiście kojarzy się to co robią ze swoja świadomością szamani przechodząc na „drugą” stronę. Każdy kto chociaż trochę interesował się szamanizmem zauważy że ów stan ni jak ma się do zmienionej percepcji jaka towarzyszy autohipnozie i innym podobnym staną, być może te delikatne stany zmienionej percepcji są wstępem do tego czego doświadcza szaman podczas swojej podróży…

 

Pozwoliłem sobie pogrzebać troszkę i dowiedzieć się trochę o tym co się dzieje w tym stanie i jak on w ogóle się „dzieje” oto co znalazłem. Jak już wcześniej wspomniałem rytm trasowy charakteryzuje się częstotliwością 120 uderzeń na minutę czyli jest to częstotliwość 2Hz. Fale mózgowe Delta charakteryzują się bardzo podobną częstotliwością, mianowicie ich zakres to, od 0.5Hz do 3Hz. Co się dzieje z nami w „trybie” Delta? Otóż zazwyczaj wtedy śpimy, u zdrowych ludzi „tryb” Delta występuje zazwyczaj w najgłębszej fazie snu, organizm wtedy intensywniej się regeneruje, wydziela się hormon wzrostu, nic nam się nie śni, jesteśmy w fazie snu NREM. Dowiedziałem się tez że w trybie Delta w mózgu intensywniej wydziela się neuroprzekaźnik GABA który upraszczając spowalnia i blokuje przewodnictwo pomiędzy neuronami, można powiedzieć że „wycisza” mózg. Procesy te zachodzą głównie w nowej korze mózgu, czyli w tej części mózgu która odpowiedzialna jest za świadome myślenie.

 

Intrygujące jest to iż muzyka transowa może indukować nam stan w którym znajdujemy się podczas głębokiego snu, podczas tej części snu gdy nasza świadomość zdaje się być wyłączona.  Słuchając muzyki o takiej częstotliwości i nie ważne czy jest to bębnienie szamana czy popisy soundsystemu jesteśmy wystawieni na rytmiczne wibracje sprawiające iż nasz świadomy mózg wyłącza się, dzięki tego rodzaju muzyce wyłączamy swoja korę mózgową, na dobrą sporawe wprowadzamy swój mózg w stan zawieszenia i wtedy zaczynają dziać się dziwne rzeczy…

 

Trochę trudno to opisać, bo to co się tam dzieje z neurologicznego punku widzenia nie powinno mieć miejsca gdyż w tym stanie czuje się specyficzny rodzaj obecności czegoś wewnątrz siebie, czegoś nagiego, odartego ze wszelkich uwarunkowań i programów społecznych, w stanie tym mam wrażenie iż dotykamy czegoś co może znajdować się poza naszym układem nerwowym a co jednak może stanowić integralną cześć nas…

Wpis ma wartość wyłącznie teoretyczną, autor nie posiada wiedzy akademickiej z żadnej z dziedzin o której pisze i nie ponosi odpowiedzialności za to o czym piszę. Tekst jest tylko i wyłącznie luźnymi spostrzeżeniami i wnioskami wyciągniętymi przez autora na podstawie jego subiektywnych doświadczeń.