Najnowsze wpisy »

Oświecenie czy przesada?

Witam
Chciałbym napisać dzisiaj o temacie który ostatnio bardzo zyskał na popularności a mianowicie o “duchowym przebudzeniu” W ciągu paru miesięcy, powstało oooogrom filmów dotyczących przebudzenia, czy też zmian które mają nastąpić w roku 2012, albo mają się zacząć.

Na początku chce powiedzieć że O DZIWO wielu ludzi zaczęło zmieniać swoje podejście  i sposób myślenia po kontakcie z takimi  filmikami czy tekstami.
Wszystko fajnie tylko że zauważyłem też tak jak to zwykle bywa czyli PRZESADA, powstało wiele filmików które mówią o tzw “przebudzeniu” lecz zalatują kolejną  ”religią, wyzwaniem, ideologia, czy systemem wierzeń”. Chce pokrótce wyjaśnić iż to tzw przebudzenie ma  całkowicie odwrotny cel czyż nie ?
Mianowicie przez właśnie wszystkie systemy wierzeń,religii, ideologii itd itp. Mamy problemy z którymi próbuje uporać się ludzkość.
Jak to mówił Terrence Mckenna, Kultura to twój system operacyjny!
Na podstawie wierzeń, ideologii itd itp
Określamy swoje zdanie  i jak któs  jest innego wyzwania czy z innej kultury(subkultury) mówimy do niego “Nie masz racji, To ja mam racje bo moja wiara jest prawdziwa, moje przekonanie jest prawdziwe, Jesteś Głupi że w to wierzysz itd itp”.
Po pierwsze… Nic nie jest prawdziwe wszystko jest możliwe.
Po drugie przez takie właśnie postępowanie mamy tyle patologii na świecie czyż nie ?.
Więc tak jak mówiłem nie dawajcie sobie wcisnąć poglądów które są dla was nie jasne i nic wam nie dają prócz strachu, złości, przygnębienia.
Bardzo podobnie się dzieje z tymi filmami o “oświeceniu” słodkie, gadające o miłości, aniołach, czy innych kosmitach.
Nie przeczę że nie istnieje nic takiego jak globalne przebudzenie “oświecenie” czy jak chcesz to nazwać wręcz odwrotnie, jest coraz więcej ludzi którzy to widzą i zwracają uwagę na swoje wewnętrzne “ja”.
Także dużo ludzi ogląda te filmy czyta teksty czuje się pod ekscytowana rozumieją te słowa te przesłania, czują się szczęśliwi pełni energii, widzą zmiany które zachodzą.
A tu nagle BUM przestają w to wierzyć tak jak z prawem przyciągania,
Dopada ich depresja czują sie oszukani i myślą że to wszystko jest tak naprawdę jednym kłamstwem A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE !!
Ciekawe czemu ? Otóż wyjaśniam to co napisałem że rozumieją te słowa… To jest właśnie błąd ponieważ twój umysł to rozumie ale co z tego ? tu nie chodzi o umysł tu chodzi o “JA, JAŹŃ, TWOJA WEWNĘTRZNĄ PRZESTRZEŃ, itd itp”.
Niektórzy ludzie co na początku próbowali to zrozumieć poprzez umysł i przeszli i przez  to co napisałem i dopiero potem sie zorientowali o co chodzi, przeważnie zaczynali się śmiać ze swojej głupoty.
Kiedy wyraźnie odczuwali obecność”JA”.
Wydaje mi się że właśnie oto chodzi w oświeceniu, żeby przestać zwracać uwagę na umysł, na rzeczach materialnych, czy też na tą iluzje społeczną czy religiach, kulturach, czy na swoje ego które tak naprawdę nie istnieje i jest wytworem naszego umysłu.
Powiem szczerze że jest to ciężkie dla wielu ludzi,
bo co za tym idzie ?
Odrzucenie przekonań dzięki którym mamy pogląd na wiekszość spraw, opinie na temat, ludzi kultur czy nas samych.
Zdanie na temat historii ludzkości, na temat obecnego systemu społecznego czy systemu ekonomiczno-politycznego.
Kiedy odrzucisz swój “system operacyjny”
Zauważysz coś dziwnego mianowicie zauważysz zmiane w postrzeganiu obecnych systemów, czy zachowań ludzkich. Zauważysz że tak naprawdę są sterowani, manipulowani poprzez kulturę czy religie!
A co za tym idzie?
PATOLOGIE takie jak: wojny, seksizm, brak tolerancji, ubóstwo, przestępstwa, agresja, chęć dominacji, egoizm, brak zaufania, brak jakiejkolwiek miłości.
Tak to wszystko wynika z przekonań!
Ponieważ ludzie zostali nauczeni że muszą udowadniać swoje racje  za wszelką cenę, MIMO że racja drugiej osoby wydaje się być bardziej sensowniejsza od naszej  TO I TAK NIE MA RACJI.. CZEMU? BO MOJA JEST BARDZIEJ PRAWDZIWA.
I znowu ta prawda…
Jedyne co wiem na prawdę..
To to że jestem TU I TERAZ i jestem tego świadomy.
Wydaję się proste prawda? :)
masz rację wydaję ci się MIMO że to jest proste to wielu ludzi tego nie rozumie i brnie w swoje myśli brnie w swój umysł.
Wyobraź sobie mózg, jak wszystkie impulsy elektryczne pędzą przez twoją kore mózgową, jak pracuje.
A teraz porównaj go do komputera.
Czym się różni tak naprawdę ?
Wykonuje zlecone zadania czyli odczytuje/zapisuje pamięć, kojarzy fakty, odbiera informacje z reszty twego ciała, przetwarza obraz z oczu.
I teraz zastanów się nad zdaniem “Wykonuje zlecone zadania”
Zlecone przez kogo?
Kim jest “JA”?
Czy to twój mózg jest “JA”?
Czy jakąś część mózgu możesz utożsamić z “JA”?
Czym jest świadomość? KTO jest świadomy?
Umysł ma świadomość?

Nie wydaje mi się :)

Na początku jak o tym MYŚLAŁEM czułem irytacje bo wiedziałem że nie oto tym ziomkom chodzi z filmów i książek.
Aż wkoncu tak poprostu udało mi się.. poczułem lekkie przerażenie przez sekunde.
Wyobraź sobie że całe życie sobie żyjesz zajmujesz się swoimi sprawami a tu nagle uświadamiasz sobie że mózg to tylko narzędzie i jest tam “coś” w tym przp. “JA, jaźń”
Która to obserwuje i ma w tym udział (normalnie alien:))
Prosty sposób żeby to sobie uświadomić to
prosta medytacja, Siadasz lub kładziesz się w pozycji która pozwoli ci wytrzymac długo w bezreuchu, potem spróbój skupic się wyłącznie na swoich dłoniach prawdopodobnie przyjdą zaraz jakieś myśli, ale “obseruj” je tylko i staraj sie ucinać skup się na dłoniach,
Po jakimś czasie możesz doznać uczucia zaniku ciała nie przejmuj się :)
Staraj sie przenosić uwage na całe ciało(nie na pojedyncze kończyny tylko poszerzaj swoją uwagę na całe ciało).
Potem  doznaj uczucia swojego jestestwa czyli poprostu bądź, zapytaj siebie czy jestem świadomy że istnieje TU I TERAZ? i utrzymuj ten stan świadomości tu i teraz.
Bo tylko to sie liczy, nic innego nie istnieje TYLKO I WYŁĄCZNIE obecna chwila i obecny stan świadomości.
Na początku może byc trudno z uspokojeniem umysłu ale to tak jak ze wszystkim trzeba poćwiczyć :) .
Stosuje tego typu “medytacje” nawet kiedy jestem w ruchu kiedy gdzieś idę lub gdzieś jestem, staram sie być ciągle świadomy swoich myśli i swoich ruchów to potrafi naprawdę poprawić humor :) .

:)
Pozdro
Vanaral

Roślina psychedeliczna jako nauczyciel.

Roślina psychedeliczna jako nauczyciel.

(czyli konopna nawijka na temat roślin szamańskich (psychodelicznych) cz.1)

 

Rośliny psychedeliczne pozwalają nam na doświadczanie stanów świadomości z których nie byliśmy wcześniej w stanie zdać sobie sprawy lub takich których     doświadczyliśmy, lecz obecnie nie doświadczamy (jak np. radość, otwartość, dobre samopoczucie). Tak oto roślina entheogeniczna staje się nauczycielem, dzięki niej odkrywamy sami na sobie jakich stanów możemy doświadczyć i, że w ogóle możliwe jest doświadczenie odmiennych stanów świadomości. Dzięki takiemu doświadczeniu poznajemy bliżej własną psychikę (umysł) i to jak ona funkcjonuje. Kiedy po raz pierwszy doświadczyłem stanu psychedelicznego (lub stanu dysocjacji ego (osoby)) nie mogłem wyjść z podziwu po ponownej integracji siebie (powrocie). Nigdy nie sądziłem, że możliwe jest doświadczenie stanu bezosobowej jedności z wszystkim co istnieje naraz i teraz. Doświadczenie pełnej wolności, które uleciało gdzieś w okresie dzieciństwa i, do którego to przybliżałem się to oddalałem się próbując zmienić świat, tak, żebym poczuł się spełniony, radosny i pełen miłości, jak beztroskie dziecko.

Więc jak to się zaczęło ? Oczywiście od eksperymentów (poszukiwań)((z głową na karku oczywiście)(mniej lub bardziej oczywiście ;) ). Będąc w młodym wieku (a nadal w nim jestem:)) traktowałem różnego rodzaju substancje jako klucze, kluczyki dzięki którym mogłem poczuć więcej swobody z sobą, z ludźmi, czy ze światem. Tak też na studiach miałem okazje spotkać się po raz pierwszy z konopiami. Oczywiście wtedy nic mi o nich nie było wiadomo, oprócz tego, że wywołują wesołe stany, relaks i że straszy się nimi dzieci w podstawówce. I tak małymi kroczkami zaczęła się moja przygoda i podróż w świat magii tej rośliny. Z czasem zacząłem być coraz bardziej ciekawy i coraz więcej czytałem. W szczególności interesowałem się psychologią i stanami emocjonalnymi. Z czasem zahaczyłem się o psychenautycznych mistyków lat 60tych, joginów, mistrzów medytacji, astralnych podróżników, filozofów i szamanów., Wszystko to wzbogaciło mnie wewnętrznie i pozwoliło wreszcie odkryć prawdziwe źródło i charakter życia oraz odzyskać moc (odpowiedzialność za to co tworzę i jak żyję). Przez kilka ostatnich (około 5-6) lat doświadczeń z Roślinami Mocy (entheogenami) doświadczyłem wielu egzotycznych stanów świadomości co poszerzyło moje zrozumienie natury świadomości. „Dzięki temu” zrozumieniu stałem się spokojniejszy, żywszy, bardziej otwarty, zdecydowany, bardziej twórczy i po prostu nie do przewidzenia ! :)

Jak to ? … Te stany uczą doświadczalnie, że wszystkie nasze myśli (a co za tym idzie czyny) są wynikiem naszego nastawienia. Może co po niektórzy nie będą zaskoczeni, ale dopiero samo doświadczenie ukazuje jak fundamentalne znaczenie ma pozytywne nastawienie w życiu. Co więcej, życie płynie… i chodzi o to, żeby z nim płynąć … ono płynie w jednym kierunku (ekspansja, życie, pasja, twórczość, sens, sens, witalność…) jednak przynajmniej patrząc na swoją przeszłość (co robię bardzo rzadko) zauważam, że nie zawsze pozwalałem mu „płynąć”, wsiadłem w łódkę na rzece życia i wiosłowałem w drugą stronę zamiast puścić ją lub wiosłować w kierunku prądu. I im bardziej zacząłem to rozumieć, tym łatwiejsze życie zaczęło się stawać. Może nie odkrywam Ameryki, ale dla mnie kilka lat temu to była Ameryka (nadal jest). :) ) I tak dzisiaj o tym myślę, to uczucie które wiele osób doświadcza podczas trwania psychedelicznego stanu jest doświadczeniem „przepływu”(pozytywnego stanu), jednak jest to przepływ wywołany rozpuszczeniem swoich barier dzięki tym substancjom. I lepsze to niż dalsza „walka” czy „tkwienie” w tym samym. Jakkolwiek, ważniejsze jest to, aby po takiej psychedelicznej sesji zauważyć i praktykować ten stan przepływu na trzeźwo.

Rośliny te w rdzennych (tak, również i w słowiańskiej) kulturach uważane były za święte. I moim zdaniem to święta prawda. Oczywiście niewielu z nas zdaje sobie sprawę, co w ogóle oznacza to słowo. Pamiętam swoją pierwszą komunię „świętą” (bo kościół/religia jest swego rodzaju zinstytucjonalizowaną funkcją szamana, co w pale się rdzennym plemionom nie mieści). Po 5-15 minutach jakiegoś uczucia placebo byłem bardzo zmieszany…. czyli ten opłatek to to jest jedność z Bogiem ? .. Pozostawiłem to pytanie bez konkretnej satysfakcjonującej odpowiedzi przez długie lata…. W każdym razie wracając do tematu.

Rośliny te mają niezwykły potencjał. Od relaksacji i bardziej euforycznego samopoczucia przez świadomość własnych podświadomych wcześniej myśli i schematów, doświadczeń wizji(projekcji) własnej wyobraźni, uelastycznienia myśli, aż po stany mistycznej jedności z wszystkim co jest, postrzegania poza zmysłowego, podróży astralnych, doświadczeń stanów bezosobowej ekstazy duchowej itp. itd.. Ten potencjał jest później wykorzystywany przez nas samych, przez człowieka. Inteligencja zapoznana z nowymi doświadczeniami, wrażeniami (danymi) zaczyna zmieniać światopogląd, nastawienie, zachowanie, myśli i całe nasze doświadczenie ulega zmianie. Dlatego ludzie po takich sesjach (w szczególności z użyciem Grzybów lub Ayahuaski) stają się całkowicie nowymi, odmiennymi ludźmi. Doświadczenie, które najczęściej pozostaje niewyrażone (ze względu na brak doświadczenia w wyrażaniu takich zjawisk czy absolutną niewyrażalność doświadczenia, to jakby poprosić człowieka z ulicy , żeby napisał wiersz) zmienia osobę na zawsze.

Głębsze doświadczenia pokazują takiej osobie, że wszystkie dylematy, problemy, udręki czy jakiekolwiek nawet związki z tym  obecnym istnieniem jako „ja” są bez absolutnego znaczenia (mimo, że na co dzień mają znaczenie), a co za tym idzie osoba uzmysławia sobie, że to ona jest za ten stan odpowiedzialna, dzięki czemu po powrocie żyje nowym bardziej odpowiedzialnym za siebie życiem. Osoba taka wie czego chce. Dlatego dla wielu osób, które są szamanami (czyli w kulturze zachodniej są to dla kogoś poważnego z takiej kultury całkiem możliwe, że nawet „nieszkodliwi wariaci”, czyli ktoś dziwny, kto ma mimo wszystko dobre intencje – jakkolwiek wydaje się być jakiś „inny” może nawet jakby żył w takim swoim – „innym niż nasz śnie” – w sumie jak każdy z nas, ale jednak inaczej… bo ja wiem (i gdyby się dłużej zastanowić to pewno każdy by wiedział, że…) życie to sen :-) … za dniem dzień, w kółko i co lepsze, i co lepsze… tak, bez końca…

~~PsychedelicznySzaman

(no copyrights)

Fear & Wolf

 

 
From flickr

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.